poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Dzwoni domofon . Zrywam się, dopadam ustrojstwa, biorę do ręki słuchawkę. W domu poruszenie : oba koty wstały i w gotowości bojowej kręcą się u moich nóg .
Pytam : - słucham ? ....
I tu pada odpowiedź, która dosłownie wytrąca naszą trójkę  (mnie + zwierzaki ) z równowagi : - Czy chciałaby Pani zadać jakieś pytanie Bogu ?
Zaskoczona , sarkastycznie odpowiadam : - Przez domofon ???!!!
Pani po drugiej stronie wzdycha . Nie daję jej dojść do słowa i kończę : - Wolałabym to zrobić osobiście, jeśli Pani pozwoli. Miłego dnia !

Absurdalne , ale wprawiło mnie to w dobry humor.
A koty nadal są zdziwione.

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Początek tygodnia. Wstaję spóźniona, bo nie usłyszałam budzika, robię kawę i okazuje się , że karton z mlekiem jest pusty, tylko ktoś ( może ja, tyle , że nie pamiętam ) odstawił go na półkę w lodówce i muszę pić czarną. Wychodzę z domu wracając się dwa razy po telefon i kalendarz. Winda zatrzymuje się na każdym niemal piętrze, bo ktoś dla żartu nacisnął wszystkie możliwe przyciski . Uciekają mi sprzed nosa tramwaje. Nic mi się nie udaje załatwić. Nieoczekiwanie trafiam w sam środek ulewy. Zapominam portfela z domu i uświadamiam to sobie w sklepie po odstaniu 20 minut w kolejce. W drodze powrotnej orientuję się, że winda jest zepsuta. Zziajana i wściekła wdrapuję się na dziesiąte piętro i dowiaduję się, że nie będzie prądu przez 2-3 h ...

Nienawidzę poniedziałków !!!

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Wczesny ranek , dzwoni domofon , zrywam się z łóżka , odbieram
- Tak ... słucham ...
w słuchawce jakieś trzaski
- Kominiarz ... Florian - słyszę po chwili wyraźnie
- O, jakie ładne ma Pan imię - mówię ( bo chciałam być miła )
w odpowiedzi w słuchawce śmiech i wreszcie pada wyjaśnienie : To nazwa zakładu , proszę Pani 
Ups !